Przejdź do treści
bezwzrokowo

Blog

Jak zmotywować zespół do kursu pisania bezwzrokowego

Firma może kupić kurs dla całego działu w jedno popołudnie. Ale pisania bezwzrokowego nie da się nikomu wgrać - każdy musi sam przepracować swoje godziny ćwiczeń. Dlatego o wyniku szkolenia decyduje nie zakup, tylko to, czy ludzie będą chcieli ćwiczyć także w trzecim tygodniu.

Najskuteczniej motywuje to, co pracownik sam uzna za swój powód. Polecenie „bo szef kazał” wystarcza na kilka dni. Własny powód - na tyle, ile trwa nauka.

Poniżej plan krótkiej rozmowy z zespołem przed startem kursu i kilka zasad wdrożenia.

Rozmowa przed startem: pięć pytań

Zanim ktokolwiek zacznie pierwszą lekcję, warto poświęcić kwadrans na rozmowę. Nie na prezentację korzyści, tylko na pytania, na które każdy odpowiada sobie sam. Kto sam policzy swój zysk, łatwiej zaakceptuje też cele wyznaczone przez przełożonego.

1. Jak szybko piszę?

To punkt wyjścia. Bez niego po miesiącu nikt nie będzie wiedział, co dało szkolenie. Niech każdy zrobi test szybkości pisania - trwa kilka minut, jest darmowy i pokazuje dwie liczby: znaki na minutę i bezbłędność.

Wyniki są sprawą każdej osoby. Nie trzeba ich omawiać na forum - wystarczy, że każdy zna swój.

2. Ile piszę w ciągu dnia?

Wystarczy uczciwe oszacowanie: e-maile, notatki ze spotkań, raporty, wprowadzanie danych, komunikator. U wielu osób wychodzi zaskakująco dużo - tego czasu po prostu nikt nie liczy, bo rozkłada się na cały dzień.

3. Ile czasu mogę odzyskać?

Tu przydaje się prosty rachunek. Na stronie A4 mieści się około 3300 znaków. Kto pisze 100 znaków na minutę, przepisuje ją w 33 minuty. Kto pisze 360 - w 9 minut. Różnica na jednej stronie: 24 minuty.

Na własnych liczbach: czas pisania dziennie × obecna prędkość ÷ docelowa prędkość = czas, jaki to samo pisanie zajmie po nauce. Przy 2 godzinach pisania dziennie i przejściu ze 150 na 300 znaków na minutę odzyskuje się godzinę.

4. Co zrobię z odzyskanym czasem?

To pytanie zamienia rachunek w motywację. Odpowiedzi bywają różne:

  • dla kogoś, kto pracuje na wynik albo prowizję - więcej czasu na rozmowy z klientami zamiast przepisywania;
  • dla kogoś, kto co wieczór kończy zaległe raporty - wyjście z pracy o czasie;
  • dla kierownika - odpowiedź na pilny e-mail od ręki, pięć minut przed spotkaniem, zamiast odkładania go na później.

Przykład, który dobrze działa w rozmowie: pracownik ma godzinę na dwa zadania - przepisać jednostronicową ofertę i rozesłać ją do potencjalnych klientów. Piszący 100 znaków na minutę spędzi na przepisywaniu 33 minuty i zostanie mu 27 na kontakt z klientami. Piszący 360 znaków skończy w 9 minut i zostanie mu 51.

5. Gdzie jestem na tle innych?

Nie chodzi o ranking w zespole, tylko o szerszy obraz. W badaniu z 2012 roku, na grupie 1700 osób uczących się pisania na klawiaturze, 63% pisało poniżej 150 znaków na minutę, a 25% poniżej 100. Jeśli Twój zespół wygląda podobnie, jest z czego przyspieszać - a kto nauczy się pisać szybko i bezbłędnie, zabiera tę umiejętność ze sobą do każdej kolejnej pracy.

Co ceni pracodawca - i co z tego ma pracownik

Warto powiedzieć wprost, po co firma to robi. Pracodawca szuka sposobów, żeby ta sama praca zajmowała mniej czasu, i dlatego inwestuje w szkolenia. To uczciwy interes, a nie ukryty cel.

Ale korzyść pracownika jest równie realna. Ten sam raport w krótszym czasie to mniej siedzenia po godzinach i mniej zabierania pracy do domu. Wzrok na ekranie zamiast na klawiszach to mniej literówek w e-mailach do klientów. A certyfikat z prędkością i bezbłędnością zostaje przy pracowniku - przydaje się przy awansie i w kolejnej rekrutacji.

Kiedy obie strony widzą swój zysk, kurs przestaje być obowiązkiem odhaczanym w systemie szkoleń.

Wdrożenie, które nie gaśnie po tygodniu

Stały czas na ćwiczenia. Najlepiej dwadzieścia minut na początku dnia, zanim zrobi się tłoczno. Jeśli firma chce, żeby ludzie ćwiczyli, niech powie wprost, że ten czas jest częścią pracy - inaczej pierwszy pilny projekt zjada naukę.

Cele zapisane przez każdego. Dwa zdania: ile minut dziennie ćwiczę i jaki wynik chcę mieć w określonym dniu. Na początku ważniejszy jest cel ćwiczeń, bo prędkość w pierwszych dniach potrafi spaść - ludzie odzwyczajają się od starego sposobu pisania i warto ich na to przygotować.

Pomiar na starcie i po kilku tygodniach. Ten sam test, podobne warunki. Wtedy widać, co dało szkolenie - i to widać także samym uczestnikom.

Zachęta do pisania dziesięcioma palcami w pracy. Po opanowaniu liter - zwykle po około dwóch tygodniach - każdy e-mail pisany nowym sposobem to ćwiczenie za darmo. Na początku będzie wolniej. Dobrze, żeby przełożony o tym wiedział i nie pospieszał.

Uwaga, nie presja. Regularne spojrzenie w postępy i krótka rozmowa z kimś, kto nie zaczął, działają lepiej niż publiczne tabele wyników. Nikt nie lubi być ostatni na liście, a zawstydzenie rzadko zamienia się w chęć do ćwiczeń.

Jak pomaga w tym kurs

Konto firmowe na bezwzrokowo.pl daje panel administratora: zakładasz konta pracownikom, przypisujesz miejsca, dzielisz zespół na grupy z instruktorem i widzisz w raportach, kto ćwiczy, a kto jeszcze nie zaczął. Każdy uczestnik ma własne cele i statystyki, a po zdanym teście - certyfikat z kodem, który da się zweryfikować.

Pierwszy krok

Poproś zespół o jeden test szybkości - darmowy i bez konta. Wyniki dadzą punkt wyjścia do rozmowy z tego artykułu. Warunki, cennik dla zespołów i próbę konta firmowego opisuje strona kurs pisania bezwzrokowego dla firm. Porównanie form szkolenia - od programu po zajęcia stacjonarne - znajdziesz w artykule o metodach nauki pisania na klawiaturze.

Jak zmotywować zespół do kursu pisania bezwzrokowego - Bezwzrokowo.pl