Przejdź do treści
bezwzrokowo

Blog

Wywiady z mistrzami szybkiego pisania - rady zwycięzców

W 2012 roku odbyły się dwie edycje Ogólnopolskich Mistrzostw w Szybkim Bezwzrokowym Pisaniu na Klawiaturze - wiosenna i jesienna. Po każdej z nich zadaliśmy trzem najlepszym zawodnikom te same pytania: czy zdecydował talent, jak się uczyli, ile to trwało i co poradziliby komuś, kto dopiero zaczyna. Z rozmów powstały dwa cykle, publikowane na blogu część po części.

Ten tekst zbiera w jednym miejscu to, co z nich najcenniejsze. Cytaty są dosłowne, z imieniem i nazwiskiem autora. Wyniki i przebieg obu edycji opisaliśmy na stronie mistrzostw.

Kto mówi

I edycja, czerwiec 2012: Tomek Kurzyk (1. miejsce, 386 znaków na minutę), Andrzej Dubiel (2. miejsce, 366 zn/min) i Paweł Kwitowski (3. miejsce, 333 zn/min).

II edycja, jesień 2012: Grzegorz Potocki (1. miejsce), Andrzej Czarny (2. miejsce) i Ernest Wiązek (3. miejsce).

Praca, nie talent

Na pytanie, co zdecydowało o sukcesie, prawie wszyscy odpowiedzieli tak samo: godziny przy klawiaturze.

Największy wpływ wywarł mój własny wysiłek i praca. Nie osiągnąłbym bez tego takich efektów.

Grzegorz Potocki

To moja własna praca i wysiłek zagwarantowały moje szybkie pisanie na klawiaturze. Talentem bym tego nie nazwał.

Ernest Wiązek

Tomek Kurzyk, zwycięzca pierwszej edycji, ujął to najkrócej: „Myślę, że po prostu wiele godzin spędzonych przed komputerem przez paręnaście lat.”

Najpierw uważnie, potem szybko

Paweł Kwitowski zwrócił uwagę na rzecz, którą łatwo przeoczyć, kiedy goni się za wynikiem:

Największy wpływ miała tu odrobina szczęścia i to, że bardziej postawiłem na uważne pisanie niż szybkość.

Paweł Kwitowski

To samo widać było w wynikach samych mistrzostw: liczyła się prędkość po odjęciu kary za błędy, więc zawodnicy, którzy uderzali najszybciej, ale się mylili, spadali w tabeli.

Od wprawek do prawdziwych tekstów

Andrzej Dubiel opowiedział, jak wyglądały jego początki - i dlaczego w pewnym momencie zmienił sposób ćwiczenia:

Ćwiczenie samych znaków było bardzo nużące (»aaasssdddasddsa«), ale miałem dużo determinacji i cierpliwości. Po tygodniu nie wytrzymałem takiego schematu (…), musiałem wziąć się za pisanie normalnych tekstów, np. wziąłem pierwszą lepszą książkę z półki i przepisałem jeden rozdział. To zdecydowanie poprawiło moją bezbłędność i trochę zwiększyło prędkość.

Andrzej Dubiel

Andrzej Czarny szedł podobną drogą: „Uczyłem się krok po kroku, wykorzystując do tego internet, a także wskazówki od osób szybko piszących”.

Wszystkie palce się opłacają

Grzegorz Potocki, zwycięzca drugiej edycji, nie od początku pisał dziesięcioma palcami:

Ja na początku pisałem sześcioma palcami, jednak dowiadując się, że można zwiększyć swoją prędkość pisania wykorzystując wszystkie 10 palców zacząłem trenować dziesięcioma.

Grzegorz Potocki

Ciekawą perspektywę dał Tomek Kurzyk. Choć wygrał pierwszą edycję, sam przyznał, że jego technika ma braki, i uznał, że warto byłoby pouczyć się z programem do nauki: „Myślę, że jest to dobre rozwiązanie, ponieważ mimo dość szybkiego pisania, wciąż używam właściwie 4 palców (+ 3 do wciskania Ctrl, Backspace i spacji), a nie wszystkich.”

Ile to trwa

Tu odpowiedzi rozjechały się najbardziej - i to też jest cenna informacja. Paweł Kwitowski: „W moim przypadku przestawienie się z dwóch palców na dziesięć trwało około 2 tygodni, ćwiczyłem średnio po dwie godziny dziennie.” Andrzej Dubiel: „Sama czysta nauka to było około 1-2 tygodni.” Dodał jednak, że potem przyszły lata codziennego pisania, a najwięcej zyskał w pierwszym roku: „Najszybszy wzrost szybkości i bezbłędności pisania to był pierwszy rok”.

Grzegorz Potocki liczył inaczej: „Myślę, że taka intensywna nauka trwała około 5 lat.” A Andrzej Czarny podsumował to tak: „Jest to kwestia indywidualna, co jednemu przychodzi bardzo szybko, to drugiemu wolniej.”

Wniosek jest prosty: samo przestawienie się na pisanie bezwzrokowe to kwestia tygodni, a mistrzowska szybkość - lat zwykłego, codziennego pisania.

Skąd brać motywację

Na początku determinacja miała bardzo duże znaczenie, bardzo łatwo jest się zniechęcić.

Andrzej Dubiel

Grzegorza Potockiego napędzali inni: „(…) taką największą motywacją byli inni szybko piszący ludzie i chęć rywalizacji z nimi.” Ernest Wiązek miał konkretny wzór: „Motywacją była Helena Matouskova, wielokrotna mistrzyni świata w pisaniu. Z podziwem oglądałem jej filmiki na Internecie.”

Co to daje na co dzień

Przede wszystkim bezwzrokowe pisanie na klawiaturze staje się odruchem, nie zastanawiamy się nad tym już co, gdzie, jak. Po prostu, pojawia się myśl i chwilę później wszystko jest już w wersji cyfrowej.

Andrzej Dubiel

Paweł Kwitowski porównał trzymanie się pisania dwoma palcami do czegoś, co dziś brzmi jak z innej epoki: „To trochę takie podejście jakie miał rolnik 40 lat temu - »po co mi traktor, skoro koniem też można orać ziemię«.”

Rady dla zaczynających

Na koniec każdy z mistrzów dostał to samo pytanie: od czego zacząć?

Polecam po prostu pracować przed komputerem i starać się oswoić z klawiaturą, powoli patrzeć na nią coraz mniej (nawet kosztem błędów na samym początku).

Tomek Kurzyk

Po pierwsze muszą chcieć. To jest pierwszy, najważniejszy i najtrudniejszy krok.

Andrzej Dubiel

Grzegorz Potocki radził zacząć od kursu, w którym „zaczyna się wszystko od początku… litera po literze… potem tylko praktyka.”

Pełne rozmowy

Wszystkie części obu cykli są w archiwum bloga, w pierwotnej formie.

I edycja - Tomek Kurzyk, Andrzej Dubiel, Paweł Kwitowski:

II edycja - Grzegorz Potocki, Andrzej Czarny, Ernest Wiązek:

Twoja kolej

Żaden z tych zawodników nie zaczynał od wysokiej prędkości. Łączy ich to, że zaczęli, pisali codziennie i nie patrzyli na klawiaturę, nawet gdy na początku szło wolniej. Sprawdź, jak szybko piszesz dziś - test jest darmowy i nie wymaga konta. A jeśli chcesz przejść tę samą drogę, kurs poprowadzi Cię litera po literze. Ile trwa taka nauka u zwykłego człowieka, a nie u mistrza, opisujemy w artykule ile trwa nauka pisania bezwzrokowego.

Wywiady z mistrzami szybkiego pisania - rady zwycięzców - Bezwzrokowo.pl